Wprowadzenie

Wniebowzięcie jest ukoronowaniem wszystkich innych przywilejów Maryi. Jest z nimi wewnętrznie związane. To uwielbienie Maryi po Jej ziemskiej pielgrzymce jest jakby ostatecznym owocem, którego należało się spodziewać, jeśli spojrzy się z bliska na przywilej Niepokalanego Poczęcia. Doskonałemu zbawieniu w pierwszej chwili życia odpowiada doskonałe zbawienie u kresu życia: Maryja zbawiona aż do ostatecznej doskonałości, wraz z uwielbieniem Jej duszy i ciała. We wniebowzięciu Maryi ważne jest odróżnić dobrze treść dogmatu, czyli bezpośrednie uwielbienie Maryi w duszy i w ciele, od sposobu tego uwielbienia. Maryja została uwielbiona u kresu swej ziemskiej pielgrzymki: oto dogmat. Ale w jaki sposób przeszła do stanu chwały? Maryja umarła, czy też nie?

Wyjaśnienie w Piśmie Świętym i Tradycji

Wydaje się właściwie, że żaden tekst biblijny nie dotyczy bezpośrednio dogmatu Wniebowzięcia. Konstytucja Munificentissimus Deus nie cytuje żadnego fragmentu Pisma świętego wprost i bezpośrednio. Stwierdza jednak fakt, że dogmat ten znajduje swoją pierwszą podstawę w Biblii. Stwierdzenie to wyprowadzone jest w oparciu o biblijne ukazanie bardzo ścisłego zjednoczenia Chrystusa i Jego Matki: „dlatego wydaje się wprost rzeczą niemożliwą widzieć Ją oddzieloną od Niego po ziemskim życiu – nie mówimy duszą, ale również ciałem – Tę, która Go poczęła, porodziła, mlekiem własnym wykarmiła, na rękach piastowała i do serca swego tuliła”. Konstytucja powołuje się też na fragment Protoewangelii, ukazującej nową Ewę, która walczy i zwycięża.

Wreszcie Konstytucja odwołuje się do nauki św. Pawła, aby określić naturę tego zwycięstwa: jest to zwycięstwo nad grzechem i śmiercią. „Jak przeto chwalebne zmartwychwstanie Chrystusa było istotnym składnikiem a zarazem ostatecznym trofeum zwycięstwa, tak też wspólna walka Najświętszej Dziewicy i Jej Syna winna być zakończona uwielbieniem Jej dziewiczego ciała. Tenże bowiem Apostoł mówi: «A gdy to co śmiertelne przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo, które jest napisane: pochłonęło śmierć zwycięstwo» ( 1 Kor 15,54)”.

Pierwsze świadectwo patrystyczne o świadomości problemu końca ziemskiego życia Maryi pojawia się w 377 roku w liście biskupa Salaminy, św. Epifaniusza. W VI wieku zostało wprowadzone święto Wniebowzięcia Maryi, wchodząc niejako w miejsce święta Bożej Rodzicielki. Chrześcijanie bowiem przyzwyczaili się wspominać liturgicznie świętych w rocznice ich „narodzin dla nieba”. Podobnie odnosili się do święta Bożej Rodzicielki, które przekształcało się stopniowo w święto Zaśnięcia, Przejścia, Wniebowzięcia. Był to dzień przejścia z ziemi do nieba (narodziny dla nieba) – „dies natalis”.

Rozpowszechnianie się apokryfów wywołało różnorodne reakcje: ślepą akceptację, lekceważenie lub zastanawianie się. Ta ostatnia będzie właściwą, która w oparciu o intuicję wiary, a nie fantazję doprowadzi do poważnej refleksji teologicznej. W kazaniu wygłoszonym w 566 roku Teodozjusz z Aleksandrii podaje, że istotną podstawą ostatecznej chwały Maryi jest Boże macierzyństwo. Innym motywem Wniebowzięcia jest aspekt zbawczy: dla nas, czyli korzyść, jaką z niego może osiągnąć świat. Maryja otrzymuje swoją ostateczną chwałę nie tylko dla siebie samej, lecz ze względu na zbawienie świata.

Ok. 600 roku powstała homilia Theoteknosa z Livias o Wniebowzięciu Maryi: „Wypadało, aby ciało, które nosiło Boga, przeniknięte Bogiem, nie ulegające zniszczeniu, ogarnięte Bożym światłem, zostało wyniesione do chwały wraz z duszą miłą Bogu”. Stwierdza on, że nie podleganie zepsuciu ciała Maryi przynależy do pełnej świętości i Jej wybitnej godności „przybytku” Boga. W argumentacji tego pisarza mówi się także o zasadzie z analogii: „Uwielbienie Maryi wzoruje się na uwielbieniu Syna”. Także biskup z Livias podkreśla aspekt zbawczy, który Wniebowzięcie przybiera dla nas: „Weszła do nieba jako ambasadorka wszystkich… Dopóki była na tej ziemi, Ona czuwała nad wszystkimi, była jakby powszechną opatrznością dla wszystkich swoich poddanych. Wzięta do nieba, po-zostaje dla rodzaju ludzkiego podporą niezłomną, która wstawia się za nami u swego Syna i Boga”. Od tego momentu Wniebowzięcie nie będzie przyjmowane na podstawie legendy, lecz w oparciu o wielkość Theotokos: Wniebowzięcie wynika z faktu Bożego macierzyństwa.

 VIII wiek nazwany jest „złotym wiekiem teologii Wniebowzięcia”. W tym czasie mają miejsce ważne stwierdzenia św. Germana, św. Andrzeja z Krety i św. Jana Damasceńskiego, cytowane w konstytucji Piusa XII.

Na koniec IX wieku przypada początek kryzysu teologii Wniebowzięcia, który został spowodowany przez Paschazjusza Radbertusa piszącego pod pseudonimem św. Hieronima. Wystąpił on zdecydowanie przeciw nauce o Wniebowzięciu Matki Bożej, o której nic wyraźnie nie mówi Pismo święte, a to co jest głoszone wyrasta z ludzkiej fantazji
i apokryfów. Nauczaniu temu przeciwstawił się anonimowy autor podszywający się pod św. Augustyna i skutecznie broniący prawdy o Wniebowzięciu w traktacie De Assumptione Beatae Mariae Virginis.

Rozwój zakonów żebrzących w XIII wieku przyczynił się do rozwoju i rozpowszechnienia nauki o Wniebowzięciu. Tutaj dużą zasługę ma św. Antoni Padewski. W XVI wieku do wzmożonego rozpowszechnienia nauki o Wniebowzięciu przyczynili się znacznie: św. Robert Belarmin, św. Piotr Kanizjusz i św. Franciszek Salezy. Na I Soborze Watykańskim aż 195 ojców soborowych skierowało prośbę o dogmatyzację Wniebowzięcia, ale sobór został przerwany.

Bezpośrednie przygotowanie i akt ogłoszenia

W dniu 1 maja 1946 r. Pius XII zasięgnął w sprawie Wniebowzięcia Maryi opinii biskupów świata: jedynie 6 spośród 1191 konsultowanych biskupów rezydencjalnych wyraziło jakąś wątpliwość w sprawie definiowalności prawdy o Wniebowzięciu Maryi, a 16 odnośnie do konieczności tego. „Jednomyślność była jeszcze bardziej zadziwiająca od tej, która miała miejsce w wynikach ankiety przeprowadzonej przed definicją Niepokalanego Poczęcia”. To szczególne kryterium rozstrzygnęło czy prawda o Wniebowzięciu zawarta jest w depozycie nauki objawionej: „…zatem z powszechnej zgody zwykłego nauczania Kościoła bierze się pewny i mocny dowód, że cielesne Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest prawdą przez Boga objawioną – skoro przecież to, co dotyczy niebiańskiego „uwielbienia” dziewiczego ciała Bożej matki, nie mogło być poznane żadną zdolnością ludzkiego umysłu według jego naturalnych możliwości” (p. 608).

Dnia 1 listopada 1950 roku Pius XII w Konstytucji Munificentissimus Deus podał : „…ogłaszamy, określamy i orzekamy jako objawiony przez Boga dogmat wiary, że Niepokalana Boża Rodzicielka, zawsze Dziewica Maryja, po zakończeniu biegu życia ziemskiego, została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”. Zgodnie z tym dogmatem wierzymy, że: Matka Boża została wzięta do nieba, z duszą i ciałem, to jest objawione.

W tym sformułowaniu nie rozstrzygnięto, czy Maryja umarła i nie podano, iż cielesne Wniebowzięcie Maryi jest przywilejem jedynym. Stary Testament mówi bowiem o „wzięciu” do nieba Henocha (Rdz 5, 24; Syr 44, 16 i 49) oraz Eliasza (2 Krl 2, 3.5.9.10; Syr 48, 9).

W jakim celu papież ogłosił dogmat o Wniebowzięciu? Odpowiedzi udziela w Konstytucji:

  1. Na chwałę Trójcy Przenajświętszej, „z którą Bogarodzica złączona jest szczególnymi więzami”;
  2. By chrześcijanie goręcej czcili swoją Niebieską Matkę;
  3. By chrześcijanie goręcej zapragnęli uczestnictwa w jedności Mis-tycznego Ciała;
  4. By bardziej ceniono wartość ludzkiego życia i dostrzegano jego piękno, jeśli jest oddane pełnieniu woli Bożej na wzór Maryi;
  5. By mocniej ukazało się wieczne przeznaczenie człowieka – z duszą i ciałem.

Prawdę o cielesnym uwielbieniu Maryi uznał za szczególnie ważną dla ludzkości przeżywającej czasy poniżenia ludzkiego ciała przez niemoralne obyczaje i krwawe wojny. Ogłoszenie tego dogmatu rozumiał zatem jako przypomnienie ostatecznego przeznaczenia człowieka i prawdy o powszechnym zmartwychwstaniu ciała.

Podając podstawy ogłoszonego dogmatu Pius XII stwierdza, że nauka o Wniebowzięciu oparta jest na Piśmie świętym, a więc nie mówi, że jest w nim zawarta. Cytuje zatem teksty biblijne nie bezpośrednio, a raczej biorąc pod uwagę nauczanie przedstawicieli katolickiej tradycji, którzy w ciągu wieków na nie się powoływali. Są to teksty Ewangelii mówiące o udziale Maryi w odkupieńczym cierpieniu Chrystusa (Łk 2, 34-35; J 19, 25-27) oraz o pełni łaski, którą była obdarzona (Łk 1, 28), a także obraz Niewiasty obleczonej w słońce ukazany w Apokalipsie (Ap 12, 1). Ze starego Testamentu przywołany został zasadniczo tekst Protoewangelii (Rdz 3, 15). Zarówno łączność z Chrystusem – Odkupicielem, jak i walka z szatanem, realizuje się w pełni dopiero w tryumfie Zmartwychwstania.

Refleksje teologiczne

Zgodnie z ówczesnym, posoborowym sposobem ujmowania mariologii – Pius XII – przedstawił Wniebowzięcie Maryi przede wszystkim jako Jej osobisty przywilej. W tym aspekcie przywilejów prawda o Wniebowzięciu ma swe uzasadnienie:

  • W ścisłej cielesnej łączności Maryi z Chrystusem przez Jej Boskie Macierzyństwo; tak wyraża to św. German: „Było niemożliwym, aby to mieszkanie Boga, ta żywa świątynia całkowicie świętego Bóstwa Jedno-rodzonego stała się łupem śmierci w grobie… Nie mogło zatem Twe ciało w proch się rozpaść, skoro byłaś naczyniem obejmującym Boga. Skoro Ten, który się w Tobie upokorzył, był Bogiem od początku i Życiem odwiecznym, wypadało, aby i Matka Życia zamieszkała z Życiem i otrzymała śmierć jako zaśnięcie i przejście jako swe zbudzenie. Jak bowiem dziecko szuka i tęskni za swą matką i matka pragnie być ze swoim dzieckiem, tak i Ty kochając Bożego syna, winnaś była do Niego wrócić. Wypadało więc, by Bóg wziął do siebie Tę, którą miał za ukochaną Matkę”. Św. Franciszek Salezy podaje tutaj argument doskonałej miłości synowskiej: „Nasz Pan miał ciało z ciała swojej Matki, i był noszony długo w Jej łonie, w Jej dziewiczych ramionach, również kiedy przez okrucieństwo prześladowania musiał uciekać do Egiptu… Nie należy mieć najmniejszej wątpliwości: Zbawiciel chciał zachować to przykazanie, które nakazał wszystkim dzieciom (przykazanie czci rodziców), możliwie w najwyższym stopniu doskonałości”
  • W analogii z przywilejem Wiecznego Dziewictwa; Kościół wierzy w nienaruszalność cielesną przed, w czasie i po narodzeniu Jezusa, wiara ta zostaje uzupełniona przez uznanie uwielbienia cielesnego Maryi. Papież cytuje tutaj św. Jana Damasceńskiego: „Potrzeba było, by Ta, która rodząc zachowała nienaruszone dziewictwo, zachowała również i po śmierci ciało swe bez żadnego skażenia”.
  • W wyjątkowej łasce Niepokalanego Poczęcia wyjmującej Ją spod prawa grzechu. Tak ujmuje to kard. Leon-Joseph Suenens: „Niepokalane Poczęcie pozbawiło szatana wszelkiej władzy nad osobą Maryi. W harmonii z tym początkowym uwolnieniem, Jej ciało również zostało wcześniej uwielbione. Wniebowzięcie związane jest z Niepokalanym Poczęciem nierozdzielną logiką tej samej miłości. Ona jest dopełnieniem zwycięstwa zapoczątkowanego uprzedzającym wyzwoleniem: tajemnica końcowa jest skorelowana z tajemnicą początkową”. Natomiast w aspekcie roli spełnianej w historii zbawienia – Maryja Wniebowzięta jest urzeczywistnioną antycypacją (zapowiedzią) przyszłego Kościoła, tryumfującego radośnie w nowym niebie i na nowej ziemi.

Prawda o Wniebowzięciu Maryi może być przeżywana jako ukazanie piękna człowieczeństwa. Podkreśla bowiem ona, że Bóg nie pomniejsza człowieka, ale go wynosi. Powiedzenie Bogu „tak”, nie odbiera radości życia, ale nią obdarowuje. Każdy wybór w stronę Boga sprawia, że człowiek rośnie.

Mówimy, że człowiek jest całością złożoną z ciała i duszy. Ściśle mówiąc człowiek nie posiada ciała i nie posiada duszy, ale jest całością złożoną z ciała i duszy. Ciało i dusza nie są dodatkami do człowieka, jak ubranie, kolor włosów, piękny głos czy zdrowie; one są człowiekiem. Wniebowzięcie z ciałem i duszą stanowi wielkie święto człowieka wielki teologiczny wykład chrześcijańskiej antropologii. Ciało człowieka, zasługuje na wielki szacunek. Ono w Chrystusie i Maryi zostało już uwielbione wskazując, jaki los będzie wkrótce naszym udziałem. Bóg przeznaczył całego człowieka do chwały i szczęścia z Nim przez całą wieczność. W całości i w każdej swojej cząstce ciało człowieka śpiewa o mądrości, wszechmocy i dobroci Boga Stwórcy, Odkupiciela i Uświęciciela. Piękno ludzkiego ciała objawia piękno Boga.

Ludzkie ciało dostąpiło zawrotnego awansu w Jezusie Chrystusie. Oto odwieczne Słowo Ojca przybrało ludzkie ciało i „stało się ciałem”, by rozbić namiot pośród nas. W nim Jezus dokonał odkupienia. W przemienionym – uwielbionym wstąpił do nieba. Na wieczność to ciało będzie w chwale. Przemienione – uwielbione ciała zbawionych również cieszyć się będą na wieki chwałą i szczęściem. Wniebowzięta z ciałem Matka Boża ukazuje piękno i wzniosłość przeznaczenia naszego ciała.

„Wiara uczy nas, że Maryja została wzięta do nieba z duszą i ciałem. Odtąd Dziewica kosztuje wizję uszczęśliwiającą całym swoim jestestwem – Jej człowieczeństwo jest człowieczeństwem w pełni uwielbionym” (Anastasio Ballestrero).

Nauka o Wniebowzięciu ukazuje więc wyniesienie człowieka ponad wszystkie chóry anielskie. Jest też światłem pozwalającym spojrzeć na ludzkie ciało w świetle Bożego wyniesienia. To katecheza na temat dowartościowania naszego ciała. Przez przypomnienie tej prawdy Kościół przeciwstawiał się nieustannie wszystkim negatywnym spojrzeniom na ciało. A te tendencje były bardzo mocne. Pogańskie spojrzenie często każe postrzegać w ciele przeciwnika człowieka, źródło pożądliwości, narzędzie szatana. Dla wielu jeszcze dziś ciało jest bliższe grzechu, niż nieba. Prawda o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem przekreśla te wszystkie podejścia i wzywa do nieustannego wielbienia Boga za ciało, które jest narzędziem naszego zbawienia.

W tej tonacji warto przytoczyć tekst starożytnego piewcy Wniebowzięcia św. Jana z Damaszku, który w uroczystym kazaniu podaje przyczyny tego faktu: „Powinna Oblubienica, którą poślubił Ojciec, zamieszkać w niebieskim mieszkaniu. Ta, która patrzyła na Syna swego na krzyżu i wtedy w sercu otrzymała miecz cierpienia, którego uniknęła w rodzeniu, powinna też spoglądać na Tego, który siedzi w niebie ze swym Ojcem. Powinna wreszcie Matka Boża posiadać dobra swego Syna i doznawać czci od wszystkich stworzeń. Choć bowiem dziedzictwo przechodzi zawsze z rodziców na dzieci, to tu jednak, jak powiedział pewien mędrzec, źródła świętych rzek swój bieg odwracają. Wszystkie bowiem stworzone rzeczy Syn oddał swej Matce.” Święty kaznodzieja sławi jeszcze pusty grób Matki Jezusa. To drugi grób w Jerozolimie, obok grobu Jezusa, pusty. To kolejny dowód na zwycięstwo nad śmiercią. Syn nie pozwolił, by ciało matki uległo rozkładowi.

Prawda o Wniebowzięciu ukazuje nam postać Maryi uwielbionej za Jej wiarę, która jest szczerością i prostotą wobec Boga objawiającego się w życiu. Nie chodzi tutaj więc o wygląd Maryi, ale o Jej serce pełne wiary w Boga. I to nie jakiejkolwiek wiary w abstrakcyjne prawdy, ale w Osobę i Słowo. Już od chwili Zwiastowania rzuciła się w przepaść, nie widząc nikogo i wierząc jedynie w to, że Ktoś Ją podtrzyma i że ta przepaść jest samą Miłością. Wierzyć Bogu na słowo, wierzyć w Jego obietnice, rzucić się w przepaść Jego miłości, która jest niezbadana i niepojęta – tego uczy nas wniebowzięta Maryja.

„Wiara Maryi jest wiarą tych, którzy przyjmują mroki, dziwy, cierpienia. Którzy przyjmują przede wszystkim własną niewiedzę, ale bez dręczenia się jutrem – Pan wskaże drogę w odpowiedniej chwili. Wiara to czysta, bez smutków i wyrzeczeń, przeżywana w całkowitej zgodzie” (Gabriele Amorth).

Bóg jest jedynym Dawcą życia obfitego, a nie takiego, które trzęsie się z dnia na dzień o siebie. Bóg jest jedynym Dawcą życia szczęśliwego, które otwiera się na innych, które potrafi dawać i potrafi się cieszyć. Maryja jest Matką Życia. Maryja przez wiarę zrodziła Życie – Jezusa Chrystusa i nadal przez wiarę rodzi prawdziwe życie w nas. Sami dobrze wiemy, ile pośród nas jest życia smutnego, ile jest smutku i beznadziei, ile jest życia lamentującego od rana do wieczora, przeklinającego siebie i wszystko dokoła, ile jest życia w okowach śmierci. Kiedy wspominamy Wniebowzięcie Maryi świętujemy życie w obfitości, którego nie pożarła śmierć, życie uwieńczone niebem, życie trudne, ale szczęśliwe i radosne. To życie jest dla nas jak przynoszone do świątyni 15 sierpnia lecznicze zioła. Leczy nas ono z chorób zwątpienia, smutku, zapatrzenia w siebie i przywraca radość. Radość Maryi dociera do nas przez Magnifikat – „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim…”

Wniebowzięcie nie jest tym samym co wniebowstąpienie. Jedynie Chrystus wstąpił do nieba mocą własną, Maryja została wyniesiona przez Inną osobę. I oto znowu – nie na Niej zatrzymuje się wzrok – w Jej uwielbieniu jest zwycięstwo Chrystusa, ostatni bezinteresowny tryumf Bożej miłości. Rzeczywiście Maryja jest wzięta do nieba, obdarowana tym przywilejem przez Syna i uczestniczy w ten sposób w mocy Jego zmartwychwstania, zaświadczając własnym ciałem, że Syn przezwyciężył śmierć w poranek wielkanocny i że nasze najśmielsze nadzieje są uzasadnione. Jeżeli Chrystus jest rękojmią naszego przyszłego zmartwychwstania, pełna chwały wizja Maryi pozwala nam zakosztować go już z wyprzedzeniem.

„W swoim wniebowzięciu Maryja jest kroplą rosy błyszczącej w słońcu Paschy. Perła rosy lśniąca na szczycie źdźbła trawy jest obrazem Maryi doskonale czystej – nic w Niej nie powstrzymuje działania Chrystusa zmartwychwstałego, który przemienia Ją w światło” (Bernard Martelet).

Wniebowzięcie pokazuje nam obraz nieba. Ono odsłania nam po prawicy Chrystusa Zmartwychwstałego i uwielbionego – Królową Nieba, uwielbioną w swoim ciele i duszy. Odtąd niebo przestaje być bezcielesne: wraz z Chrystusem i Jego Matką ziemia znalazła się w jakiś sposób tam, w niebie. W Nich rodzaj ludzki, istoty mające nasze ciało i naszą krew, przenika do nieba i stwarza tam klimat rodzinny, ognisko rodzinne na skale ludzkości. Ich obecność zaświadcza, że jeżeli łaska nie niszczy natury, ale ją doskonali, chwała wynosi ją z kolei na wyżyny.

 Dogmat o Wniebowzięciu Maryi jest zaproszeniem do usilnego wprowadzania ludu wiernego do chwały Boga. Konstytucja Lumen gentium słusznie zatytułowała numer 68 „Maryja znakiem niezawodnej nadziei i pociechy dla pielgrzymującego Ludu Bożego” i stwierdza: „Matka Jezusowa, jak w niebie doznaje już chwały co do ciała i duszy, będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku, tak tu na ziemi, póki nie nadejdzie dzień Pański, przyświeca pielgrzymującemu Ludowi Bożemu, jako znak pewnej nadziei i pociechy” (KK 68).

s. Agata Błaszczyk